[Rozmiar: 1992 bajtĂłw][Rozmiar: 3071 bajtĂłw][Rozmiar: 1423 bajtĂłw][Rozmiar: 501 bajtĂłw]
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się
Zapomniałeś hasła? Przypomnij je
[Rozmiar: 325 bajtĂłw][Rozmiar: 2172 bajtĂłw][Rozmiar: 1156 bajtĂłw][Rozmiar: 1605 bajtĂłw][Rozmiar: 1413 bajtĂłw][Rozmiar: 1397 bajtĂłw][Rozmiar: 1370 bajtĂłw][Rozmiar: 1542 bajtĂłw][Rozmiar: 320 bajtĂłw]

Odcinki :

Karin : Odcinek 10
Dodano: 2010.01.26 godzina 13:17:14
Ocena: 0.00
Wyswietleń: 83
Komentarzy: 0
Dodał: spider-96
Karin : Odcinek 9
Dodano: 2010.01.26 godzina 13:16:21
Ocena: 0.00
Wyswietleń: 116
Komentarzy: 0
Dodał: spider-96
Karin : Odcinek 8
Dodano: 2010.01.26 godzina 13:15:14
Ocena: 0.00
Wyswietleń: 43
Komentarzy: 0
Dodał: spider-96
Karin : Odcinek 7
Dodano: 2010.01.26 godzina 13:14:11
Ocena: 0.00
Wyswietleń: 56
Komentarzy: 0
Dodał: spider-96
Karin : Odcinek 6
Dodano: 2010.01.26 godzina 13:13:18
Ocena: 0.00
Wyswietleń: 62
Komentarzy: 0
Dodał: spider-96

1 [ 2 ] następna >>>

Opis Karin:

Karin
Co zrobisz, jeśli koleżanka z klasy dostanie tak silnego krwotoku z nosa, że zemdleje w kałuży krwi? Zawołasz pielęgniarkę? Wezwiesz pogotowie? Jeśli jesteś bohaterem anime, odpowiedź jest oczywista – weźmiesz ją na barana i zaniesiesz do domu, bo przecież prosiła, żeby nikomu nic nie mówić... Tak właśnie zrobił Usui, nie podejrzewając wcale, że Karin, której w ten sposób pomógł, jest niewampirem – czyli wampirem, który wydziela krew, zamiast ją pochłaniać. No i jako wampir preferuje określone typy krwi – w szczególności zaś krew naszego biednego i niczego nie podejrzewającego bohatera. Jak się okazuje, jej apetyt jest wywołany jego chronicznym przygnębieniem, spowodowanym brakiem ojca i bezrobociem matki.

Pomysł w sumie niezły – prosto, acz skutecznie przywiązuje do siebie głównych bohaterów. Niestety scenarzyści płatają nam figla i w odcinku 12. postanawiają wyjaśnić, dlaczego owa pani jest bez pracy… Cóż, powiem tylko, że też bym jej w życiu nie zatrudniła. Mało tego, nigdy nie uwierzę, że jej dotychczasowe problemy w pracy spowodowane były tylko lubieżnością przełożonych. Potykanie się o własne nogi i upuszczanie, czego tylko się da, może być zabawne w przypadku gapowatej nastolatki (a i to w rozsądnych granicach), ale na pewno nie dorosłej kobiety. A już próba udowodnienia, że biedna istota (która nie doniosła w całości chyba ani jednego naczynia) została zwolniona za nadmiar męskiej uwagi (który wziął się znikąd po zakończeniu „scenek rodzajowych”), spowodowała, że poczułam się zażenowana. Ot, „drobna niekonsekwencja”.

Źródło:LINK