Opis Karin: Co zrobisz, jeśli koleżanka z klasy dostanie tak silnego krwotoku z nosa, że zemdleje w kałuży krwi? Zawołasz pielęgniarkę? Wezwiesz pogotowie? Jeśli jesteś bohaterem anime, odpowiedź jest oczywista – weźmiesz ją na barana i zaniesiesz do domu, bo przecież prosiła, żeby nikomu nic nie mówić... Tak właśnie zrobił Usui, nie podejrzewając wcale, że Karin, której w ten sposób pomógł, jest niewampirem – czyli wampirem, który wydziela krew, zamiast ją pochłaniać. No i jako wampir preferuje określone typy krwi – w szczególności zaś krew naszego biednego i niczego nie podejrzewającego bohatera. Jak się okazuje, jej apetyt jest wywołany jego chronicznym przygnębieniem, spowodowanym brakiem ojca i bezrobociem matki.
Pomysł w sumie niezły – prosto, acz skutecznie przywiązuje do siebie głównych bohaterów. Niestety scenarzyści płatają nam figla i w odcinku 12. postanawiają wyjaśnić, dlaczego owa pani jest bez pracy… Cóż, powiem tylko, że też bym jej w życiu nie zatrudniła. Mało tego, nigdy nie uwierzę, że jej dotychczasowe problemy w pracy spowodowane były tylko lubieżnością przełożonych. Potykanie się o własne nogi i upuszczanie, czego tylko się da, może być zabawne w przypadku gapowatej nastolatki (a i to w rozsądnych granicach), ale na pewno nie dorosłej kobiety. A już próba udowodnienia, że biedna istota (która nie doniosła w całości chyba ani jednego naczynia) została zwolniona za nadmiar męskiej uwagi (który wziął się znikąd po zakończeniu „scenek rodzajowych”), spowodowała, że poczułam się zażenowana. Ot, „drobna niekonsekwencja”.
Źródło:LINK |